O zwyczaju kolędowania

Świętom Bożego Narodzenia w Polsce towarzyszy szereg związanych z nimi tradycji. Z jednej strony składają się na nie wspaniałe wigilijne dania i zwyczaje związane z samą kolacją. Z drugiej o niepowtarzalnym klimacie świąt decyduje także zwyczaj kolędowania. Choć na przestrzeni wieków, a nawet ostatnich lat, zmienił on nieco swoją formę, nadal pozostaje nieodłączną częścią Bożego Narodzenia.

Kolędowanie kiedyś

Tradycja kolędowania sięga w swojej postaci związanej z chrześcijaństwem jeszcze okresu średniowiecza, choć czasy jej rozkwitu – także w Polsce – przypadają dopiero na przełom XVII i XVIII wieku. Kolędy miały wówczas nieco inny charakter. Nie były pieśniami stricte bożonarodzeniowymi, a noworocznymi. W swojej treści niosły życzenia wszelkiej pomyślności na nowy rok, urodzaju i bogactwa. Równolegle z samymi kolędami rozwijał się zwyczaj kolędowania. W czasie rozkwitu ich popularności przybrał on formę obchodzenia w przebraniach domów sąsiadów i składania im noworocznych życzeń, także w formie pieśni. W XIX wieku, gdy treści kolęd związały się już na stałe z Bożym Narodzeniem, a czas ich śpiewania przesunął się na okres świąteczny, kolędowanie stało się wydarzeniem o charakterze widowiskowym, niemal teatralnym. Kolędujący chodzili przebranymi grupami od drzwi do drzwi, niosąc kolędę i otrzymując kolędę, czyli drobne datki i poczęstunek, będące formą zapłaty.

Kolędnicy-przebierańcy

Nieodłącznym elementem kolędowania były także wspaniałe stroje, w które przebierali się kolędnicy. Każdy z członków grupy – a liczyły one od 5 do 9 i więcej osób – wcielał się w inną rolę. Zmieniały się one z upływem czasu, a także pod wpływem różnych wydarzeń historycznych. Do tych najbardziej charakterystycznych przebrań z pewnością zaliczają się Dziad z Turoniem, Herod, Żyd, Diabeł, Śmierć, Anioł. Elementami kolędowania były także nawiązania do scen i sytuacji biblijnych, jak szopka czy Raj. W grupach kolędników nie brakowało także Żandarmów i 2-4 Ministrów. Ich rolą był jedynie śpiew, a stroje wyróżniały się na tle pozostałych jednolitością i zdobieniami – np. szarfami w barwach narodowych. Co ważniejsze, ich strój był inny, wyjątkowy dla każdej grupy kolędników. Podobna reguła dotyczyła także samych pieśni. Każda z grup – w której skład wchodzili także muzykanci grający na klarnecie, skrzypcach, basie i cymbałach – miała swój własny repertuar, a niektóre z kolęd były przekazywane z pokolenia na pokolenie.

Kto był kim?

Każdy z kolędników, wcielając się w inną rolę, brał na swoje barki inne zadanie. Najmniej wdzięczne przypadało w udziale Dziadowi i Turoniowi. Pierwszy z nich biegł na czele grupy. Najważniejszymi elementami jego stroju były wywrócony włosiem do góry kożuch, który przepasywało się słomianym pasem, różaniec wykonany z kasztanów, ogromna spiczasta czapka i maska ze skórą jeża. Postać ta niosła dla napotkanych na swojej drodze „prezenty” – dla dziewczyny pocałunek, dla chłopaka uderzenie sznurem z przymocowanym do niego zakończeniem z jeżowej skórki… Dziadowi towarzyszył upiorny towarzysz – Turoń, czasem po prostu kobyła albo koza. Wcielający się w jego rolę okrywał się derką i dzierżył nabity na drąg, fantazyjnie wykonany, kłapiący łeb. Kolejnymi najbardziej charakterystycznymi postaciami, wyróżniającymi się z grupy kolędników, byli Herod i Żyd. Pierwszy z nich przyodziany był w bogato zdobione szaty, mające symbolizować strój koronacyjny. Z rolą drugiego wiązały się bardzo określone zadania, między innymi zbieranie datków i dbanie o to, by drzwi chałup stały kolędnikom otworem. Był on postacią mającą wzbudzać śmiech, a równocześnie upartą, co miało gwarantować sukces w dobijaniu się do drzwi domostw. Jeśli Żyd nie stanąłby na wysokości zadania i drzwi pierwszej chałupy, do której dotarli kolędnicy, pozostałyby zamknięte, byłoby to wróżbą nadchodzącego nieszczęścia. Nieodzownym elementem w każdej grupie kolędniczej była także wielka gwiazda na długim kiju, którą kolędnicy nieśli ze sobą.

Kolędowanie dziś

Tradycja kolędowania przetrwała do dziś, choć w znacznie zubożałej wersji. Chodzenie dużymi grupami, z przebraniami i instrumentami muzycznymi, do domów sąsiadów jest obecnie zjawiskiem niemal niespotykanym. Jeśli tradycja ta jest kultywowana w takiej formie, ma to miejsce w społecznościach lokalnych, głównie na wsiach. W zapomnienie odeszły jednak towarzyszące kolędowaniu przedstawienia. Wpływ na to miał oczywiście ogromny postęp, a wcześniej II wojna światowa, która znacznie utrudniła kultywowanie rozbudowanego kolędowania. Obecnie w miastach zwyczaj ten ograniczony został jedynie do chodzenia od mieszkania do mieszkania i śpiewania kolęd – najczęściej bez instrumentów, bez przebrań i nierzadko bez dobrej znajomości samych kolęd...

Anna Miler


Print