Wieczór upamiętniający Mariusza Kargula

W połowie października minęły cztery lata od śmierci jednego z dziennikarzy i współpracowników „Białego Orła” – Mariusza Kargula.

Mimo że nie ma go fizycznie, osoby, które były z nim związane, przyjaciele z rodzinnego Krasnegostawu oraz całej Lubelszczyzny, pamiętają Go i tę pamięć o Nim krzewią, m.in. organizując spotkania z czytaniem tekstów, które po sobie pozostawił, przeglądając zdjęcia, snując opowieści. Wszystko to świadczy o tym, że życie człowieka nie musi kończyć się wraz z rozpadem materii. 17 listopada w Filii nr 21 Miejskiej Biblioteki Publicznej w Lublinie odbyło się spotkanie pt. „Mariusz Kargul – dziennikarz, poświęcone Jego działalności publicystycznej”. „Biały Orzeł” objął je swoim patronatem.

Przegląd prasy

W poprzednich latach wspominaliśmy Mariusza jako poetę, prozaika i epistolografa. Przyszedł czas na równie ważną część jego działalności – dziennikarstwo. Nie warto tej dziedziny pomijać, ponieważ oprócz wzorcowej realizacji wybranych gatunków – takich jak felieton, reportaż czy rozmowa, znajdują się tu przykłady bardzo zaangażowanej publicystyki czy wymykających się konwencji, a czasem spędzających sen z powiek niejednemu redaktorowi recenzji. Z obszernego archiwum udało się wybrać kilka tekstów i zaprezentować je podczas piątkowego spotkania. Znalazły się tam więc treści publikowane w „Echu Krasnegostawu”, „Białym Orle” – z którym Mariusz rozpoczął współpracę jeszcze w 2007 r., a po kilku latach przerwy wrócił do niej w roku swojej śmierci – 2013, krasnostawskim „Nestorze”, „Zamojskim Kwartalniku Kulturalnym”, gazecie akademickiej „Skafander”, radzyńskim „Kozimrynku”, ogólnopolskich: „Frazie”, „Tygodniku Powszechnym” i „Chimerze”, oraz na portalu Brzydkie Słowo na K. Całość utworzyła prezentację dziennikarskiej drogi Mariusza i pokazała, jak samodzielnie, krok po kroku, trenował i rozwijał swój pisarski warsztat. W planowanej na wydanie późną jesienią 2018 roku książce znajdą się pełne wersje jego artykułów, poezja i proza.

Zorientowany na człowieka

W Lublinie to, co Mariusz napisał, zostało również uzupełnione Jego głosem – dzięki fragmentom audycji radiowych udostępnionych przez Katolickie Radio Zamość i Radio Eska Zamość oraz obecnością w wersji wideo – za sprawą materiałów przygotowanych przez Renatę i Artura Kiciaków z Pracowni Niby Nic.

– Mniej o twórczości, więcej o człowieku – skomentował jeden z gości wysłuchaną recenzję debiutanckiego tomiku przyjaciela Mariusza, Darka Włodarczyka. Do Krasnegostawu i okolic autorów ogólnopolskich i tłumaczonych za granicą, a Krasnystaw i okolice w świat – tak można by podsumować działalność dziennikarską Kargula, przeglądając tygodniki i pisma, w których publikował, oraz treści artykułów. Życzliwie i blisko z rozmówcami, autorami i jak w dobrym haiku – powiększając ich samych, pozostając obok możliwie wspierającym, prawie przezroczystym. To za jego sprawą czytelnicy „Białego Orła” niezwiązani z Lubelszczyzną mogli dowiedzieć się o „Polskim Oktoberfeście” – Chmielakach Krasnostawskich, o sztuce pisania ikon uprawianej przez Agnieszkę Szykułę-Żygawską z Zamościa, a także poczytać chociażby rozmowę z jedną z ważniejszych współczesnych poetek polskich – Justyną Bargielską.

Bardziej łączył, niż dzielił

„Mariusz, przez rzesze znajomych nazywany Mańkiem, oprócz gołębiego serca i wyjątkowego poczucia humoru (ciepłego, które ktoś nazwał szwejkowym), miał nadzwyczajną zdolność: zarażania entuzjazmem i łączenia ludzi o z pozoru zupełnie odmiennych zapatrywaniach. Cokolwiek robił, o czymkolwiek mówił, robił to w sposób, który sprawiał, że chciało się chcieć, a zwykłe zamieniało się w niebywałe” – napisała w „Tygodniku Zamojskim” Małgorzata Mazur (23 X 2013). Takiego Mańka – kochającego, łączącego ludzi i ratującego z opresji – przedstawiła Monika Krajewska-Woźniak, której recital „159 maili” zwieńczył spotkanie. Niedawno skomponowaną piosenką do tekstu Mariusza pt. „Z naleśnikiem petycja” artystka mile zaskoczyła gości, przypominając tym samym, że Maniek również miewał swoje wolty.

Bądź spokojny

– Lubiłam Mariusza za nienachalną determinację w kreowaniu kulturalnej przestrzeni wokół siebie. Teraz widzę wyraźnie, jak ponadczasowe i wielowymiarowe są jego teksty prozatorskie – podsumowała Anna Rafalska, kierownik Filii nr 21 i gospodyni spotkania. To miejsce musiało być dla niego szczególne, ponieważ ze wszystkich filii lubelskich bibliotek to tu ze wspomnianym Darkiem Włodarczykiem „przywiózł postać” Stanisława Bojarczuka w zbiorze sonetów „Linie liryki” i wystawie fotografii pt. „Krasnystaw Stanisława Bojarczuka. Genius loci kresowego partykularza”. To tu zorganizował promocję swojego debiutanckiego tomiku o jakże proroczym, choć w zamyśle satyrycznym, tytule „Niewczesny pogrzeb wierszoroba”.

W jednej z radiowych audycji mówił, że wątpi, by o jego tekstach później rozmawiano, by je pamiętano, ale ma nadzieję, że nie będzie podawany jako przykład, jak nie należy pisać. Goście spotkania chyba zgodziliby się ze zdaniem, że zostanie po nim więcej niż „tylko zapach wtarty pomiędzy szyszki chmielu”, o którym napisał w jednym z wierszy. W Lublinie pomógł nam nakarmić także inne zmysły.

Aleksandra Nizioł


Print